czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 7:

... wielki bałagan, nasze wspólne zdjęcia popękane, wszystko zniszczone, tapety z ścian pozrywane, dywany w farbie. Szok, któś musiał się napewno włamać. Tylne drzwi od ogrodu rozwalone.

-Remont jest potrzebny, napewno.-Justin spóścił głowę w dół.
-Narazie możemy zamieszkać u moich rodziców w domu.-uśmiechnełam się szeroko.
-Czy ja wiem?
-Oj, przestań, napewno nie potrwa ten remont tak długo.

Następnie pojechaliśmy do mojego starego domu poprosić moich rodziców o tymczasowe zamieszkanie.
15 minut później zajechaliśmy pod dom. Od razy wyszła moja mama ucieszona, że przyjechaliśmy do nich.

-Hej, mamo.
-Cześć słonko.
-Mam pytanie, troszkę nietypowe.
-Mnie możesz pytać o wszystko.
-Mogli bysmy z Justinem na jakis czas zamieszkać u was.
-Dlaczego? Co się stało?
-Bo gdy pojechaliśmy do Polski, ktoś włamał się do naszego domu. Wszystko jest kompletnie zniszczone i potrzebny jest remont.
-No pewnie, jesteś moją córką.
-Nawet nie wiem jak mamy ci dziękować.

Poszłam do Justina powiedzieć mu o tym. On wyjmował walizki z auta.

-I co?
-Zgodziła się.-pocałowałam go.
-Jak dobrze.

Po zaniesieniu walizek i rozpakowaniu się, poszliśmy na miasto. Kupiłam dużo ubrań. O 21 wróciliśmy do tymczasowego domu. Było kompletnie ciemno wszystcy spali. Nawet moja siostra, która siedzi zawsze do północy. Poszłam szybko wziąść prysznic, a po mnie Jus. Od razu gdy się polożyłam usnełam. Nawet nie wiedziałam kiedy położył się koło mnie. Z samego rana obudziły mnie promienie słoneczne o 8. Moja mama robiła naleśniki. Obudziłam Justina, ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. Zjedliśmy śniadanie w 5 minut. Wziełam torebkę i poszliśmy do sklepu na zakupy. Wiem, że nie musimy, ale, żeby nie było. Wieczorem poszlismy do znajomych na wielką imprezę. Byli nasi wszystcy znajomi i dużo alkoholu. Następnie częściowo urwał mi się film. Gdy poszłam Porozmawiać z Asią i wrociłam do salonu zastalam Justina całującego się z moją koleżanką. Wybiegłam przed jej dom. Jus pobiegł za mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz