poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 6 :

Następnego dnia rano obudził mnie dzwonek do drzwi hotelowego pokoju. Justina nie było, więc wstałam i otworzyłam. Moim oczom ukazywały się Belieberki, które chciały Justina.
-Sorry, ale nie ma go.
Wszystkie smutne ciężko westchneły z żalem.
Wtem usłyszałam:


-Pamiętaj, pożałujesz tego, że jesteś z Biebsem.
Nie obchodziło mnie to, bo co może mi niby zrobić? W pewnym momencie przyszedł Justin zdziwiony groźbami skierowanym do mnie. Czułam się dziwnie, Jus zawsze mówił mi jakie one są wspaniałe, jak wspierają jego i jego karierę.
-Nie spodziewalem się tego po was, myślałem, że chcecie mojego szczęścia, a wiecie jak było z Seleną. Zawiodłem się na was, myślałem, że nie znajdę szczęścia ale dała mi je Patrycja.-wskazał na mnie.
Po tym jak graziły ci, nie mam na nic siły.
-Dziękuję.
Pocałowałam go, a on to odwzajemnił... :)
                                                               DZIEŃ WYJAZDU:
No nareszcie do domu. Pobyt tu miał swoje dobre i złe strony. O 12 rano wyjechalismy. Po drodze nigdzie się nie zatrzymywalismy. O 15.10 bylismy na miejscu. Czekaliśmy 30 min. na odprawę, która następnie mineła szybko. W oka mgnieniu byliśmy już w Kanadzie. Na lotnisku zauważyłam tego chłopaka Asi, Kubę.

 -Asia, to nie Kuba?
-Miałam ci to powiedzieć, Kuba przyleciał tym samym samolotem.
-Czemu mi nie powiedziałaś?? Bym zrozumiała, a co ja bym się wtrącała do waszego związku, to wasza sprawa.
-Dzięki za zrozumienie.

Asia następnie poszła do Kuby, a my pojechalismy do domu. Od progu mieliśmy nie miłe przywitanie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz