-Hej skarbie, bardzo wcześnie wstałaś.-pocałował mnie.
-Hej, a ty bardzo wcześnie.-uśmiechnełam się.
Zjadłam swoje śniadanie i poszliśmy się pakować. Chwilę później zeszliśmy n a dół, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Jutro zlot Beliebers. Wstąpiliśmy po Asię i potem prosto na lotnisko. Czekaliśmy 1,5h na nasz lot. O 18 byliśmy w Poznaniu, a z Poznania jechaliśmy do Zielonej Góry. Wynajeliśmy samochód. Po drodze zatrzymaliśmy się tylko w Mc Donald's. Ja kupiłam z Asią jedzenie, a Justin został w samochodzie. O 21 byliśmy na miesjcu, pod naszym hotelem. Podeszliśmy do recepcji, odebraliśmy swoje klucze i poszliśmy do swoich pokoi, Asia miała pokój koło nas. O 23 zasneliśmy. Rano ubraliśmy się i umyliśmy zęby. Następnie zeszliśmy do hotelowej restauracji na śniadanie. Po posiłku pojechaliśmy na miasto, gdzie miał odbyć się zlot. Na miejscu było dużo ludzi. Gdy wyszliśmy z samochodu wszyscy spojrzeli w naszą stronę. Chwilę później jakieś 50 osób oblężyło Justina plakatami i chcieli autografy. Ja stałam cicho koło niego. Wtedy usłyszałam swoje imię. Spojrzałam w prawo i zobaczyłam swoją kumpelę z którą spędzałam czas, gdy przyjeżdżałam do Polski. Podbiegłam do niej.
-Hej, jeju jak się dawno nie widziałyśmy.-przytuliłam ją.
-Siema, zgadza się.-aż poleciały jej łzy z oczu.
Umówiłam się z nią w kawiarni jutro. Wszyscy na zlocie wypytywali się o związek mój i Jusa. Odpowiadałam śmiało, że bardzo dobrze i opowiedziałam jak się poznaliśmy. On niestety nie mógł odpowiedzieć na wszystkie pytania. W tym samym momencie zorientowałam się, że nie ma Asi. Nie mogłam nic powiedzieć Justinowi, ponieważ odpowiedał dziennikarzą na pytania. Szukałam ją wszędzie, aż w końcu po 15 minutach zauważyłam ją siedzącą w kawiarni z jakimś nie znanym mi przystojniakiem. Nie przeszkadzałam jej, tylko wróciłam na zlot. Po udanym dniu pojechaliśmy do mojej rodziny. Asi wysłałam sms-a, że jadę do rodziny, ale nic nie odpisała. Cała moja familia bardzo się ucieszyła z odwiedzin i wypytywała co u nas, jak tam moi rodzice. Jak to mój pradziadek pytał się Justina kiedy ślub i dzieci. Ale on na szczęście nic nie zrozumiał, tylko się zaśmiał. O 23 wróciliśmy do hotelu bardzo zmęczeni. Udało mi się tylko zapukać do drzwwi pokoju Asi. Otworzył mi ten przystojniak co Aśka siedziała z nim w kawiarni.
-Hej, jestem Patrycja.
-Cześć, Kuba.
-Jest może Asia?
-Tak, skarbie, Patrycja do ciebie.
-Idę, idę.
Byłam trochę zdziwiona, że nazwał ją skarbem, ale to nie ważne.
-Gdzie byłaś Patrycja?
-Napisałam Ci sms-a. U rodziny.-powiedziałam ironicznie.
-Sorry, rozładował mi się telefon.
-A kto to?
Mój nowy chłopak, Kuba.
-Właśnie go poznałam, dobra, ja lece do Justina.
-Oki, pa.
-Pa.-powiedziałam zaspanym głosem.
Przepraszam, że tak późno dodałam 5 rodział, ale byłam u rodziny. :) KOMENTUJCIE, BĘDZIE MI BARDZO MIŁO. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz