Rano obudziła mnie mama z wiadomością, że Justin siedzi w salonie i czeka na mnie. Szybko się ubrałam, ogarnełam i zeszłam na dół. Jus był bardzo zadowolony.
-No nareszcie, długo na ciebie czekałem-uśmiechną się.
-Sorry, spałam, co się stało?-zapytałam ze zdziwioną miną.
-Nie wiem jak Ci to mam powiedzieć.
-No wysłów się wreszcie.
-Znalazłem sobie dziewczynę.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze, myślałam, że nigdy jej nie znajdziesz.-wykrzyknełam trochę szczęśliwa.
-Bardzo się ciesze, że tak to przyjełaś.
-To opowiadaj o niej wszystko.
Justin długo opowiadał, ma na imię Nina, ma 16 lat. Zdziwiłam się, ponieważ była od niego i ode mnie o trzy lata młodsza. Nie ukrywam tego, ale byłam okropnie zazdrosna. Zjadł ze mną śniadanie i pojechaliśmy do kina, gdzie czekała już Nina. Powiem szczerze, ale od razu nie przypadła mi do gustu. Po kinie pojechaliśmy do galerii na zakupy i lunch. To było dziwne, ponieważ Justin kupował jej same najdroższe ubrania. Na wieczór odwieźliśmy ją pod jej dom i Jus odwiózł mnie do mnie. Powiedziałam mu wszystko co o niej myślę i poszłam do domu bez pożegnania. Poszłam od razu do siebie i pod prysznic. Usnełam gdzieś około pierwszej w nocy. Nie mogłam powstrzymać łez. Rano dostałam sms-a od Justina, że chce pogadać a przy okazji podwiezie mnie do szkoły. Ubrałam się, umalowałam, umyłam ząbki, zjadłam śniadanie i wyszłam. Pod domem stał już zmartwiony Jus.
-Hej, co się stało?
-Cześć, dzięki tobie przejrzałem na oczy.
-Nie rozumiem.
-Zerwałem z Niną, miałaś rację, ona mnie wykorzystywała, rankiem napisała sms-a, czy mógł bym kupić jej nowy samochód, bo ten roztrzaskał się.Dzięki, że się o mnie troszczysz.
-Nie ma sprawy.
Wysadził mnie pod samym wejściem do szkoły. Nikt się na niego nie rzucił, ponieważ tu każdy go widzi prawie codziennie. Lekcje mijały mozolnie, jakby przeciągały się wiekami. Jutro ostatni dzień szkoły. Bardzo się ciesze. Po szkole wsiadłam do autobusu i pojechałam do Justina. Miałam okazję lepiej poznać jego mamę i rodzeństwo. Gdy byłam na miejscu, dwójka rozbawionych dzieci szalała w ogrodzie. Podbiedły szybko do mnie.
-Pewnie jesteś Patrycja!-krzykneły. chórem.
-Zgadza się, a wy Jazmny i Jaxson.
Weszłam do środka, a tam czekał na mnie Justin popijając herbatę ze swoją mamą.
-Dzień dobry, jestem Patrycja.
-Hej, Patty.-podała mi rękę.
Dużo się śmialiśmy, dzieci zajmowały się sobą. Także dużo się dowiedziałam o Patty, pokazała mi zdjęcia małego Justina, jak się kompie, bawi i śpi. Jak je oglądałyśmy to on od razu wychodził mówiąc, że idzie do toalety, lub do swojego rodzeństwa. Poszła z dziećmi o około 18.00. Postanowiłam z Justinem, że pójdziemy do klubu niedaleko. Pamiętam tylko tyle, że weszliśmy, usiedliśmy koło barmana i piliśmy alkohol. Dalej całkowicie urwał mi się film.
KOMENTUJCIE, CZY WAM SIĘ PODOBAŁO :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz