piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 1

                                                            PATRYCJA:                                                                                                                                                                 Rano obudziłam się o 13.00, trochę zaspała, więc nie poszłam do szkoły. Gdy zeszłam na dół tata był na mnie trochę zły, że zaspałam po raz drugi z rzędu. To nie moja wina, każdy ma prawo zaspać. No cóż, zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam. Postanowiłam się trochę pouczyć no bo żeby nie było. Jeszcze brakowało mi tego, żeby przyszła do nas moja nauczycielka. Tak wiem, to normalne w Kanadzie, takie nauczanie. Cały dzień nie wychodziłam, miałam zepsuty humor i nie miałam ochoty z nikim gadać. Na wieczór postanowiłam dokańczać mój zeszyt z Justinem. Nawet nie zauważyłam a była gdzieś ok.22.00. Zdziwiło mnie, że ani mama, ani tata i siostra mnie nie upomnieli, że za długo siedzę i nie idę się kąpać. Gdy zeszłam na dół nikogo nie zastałam. Tylko widziałam podświetlone ogromne akwarium z rybami, leżącego na fotelu psa i śpiącego królika. Dzwoniłam na telefon każdego, ale nikt nie odbierał. Wystraszyłam się, ponieważ każdy ode mnie odbierał. Nareszcie mama odebrała:
-Halo? Mamo, gdzie jesteście, ja się martwię i trochę się boję.
-Patrycja nie bój się zaraz będziemy, pojechaliśmy na zakupy.
-Ale o tej godzinie?-bardzo się zdziwiłam, ponieważ zawsze mnie uprzedzali jak jechali gdzieś.
No cóż, poszłam spać nie martwiąc się i nich. Około 3 w nocy ktoś zapukał do moich drzwi. Nikogo nadal nie było w dom, a gdy spojrzałam w telefon ujrzałam sms od mamy, że zostają na noc u cioci, ponieważ zemdlała. Gdy otworzyłam drzwi zobaczyłam we własnej osobie Justina Biebera. Zdążyłam tylko powiedzieć wejdź i zemdlała. Obudziłam się rano, postanowiłam zejść na dół, a to że Just był u mnie uznałam za sen. W domu nadal nikogo nie było. W salonie leżącego na kanapie zastałam Justina. A jednak to on zapukał na serio do moich drzwi. Od razu się obudził.
-Hej, przepraszam cię, że wszedłem jak do swojego domu, ale nie wiedziałem jak mam się zachować, bo zemdlałaś.
-Spoko, ale dlaczego przyjechałeś tu?
-Byłem niedaleko w klubie, ale ktoś zwinoł mi samochód i okradli mnie ze wszystkiego co miałem.
-No cóż masz szczęście, że dobrze trafiłeś, jestem Belieberką.
-Serio????-by bardzo zadziwiony.
-No serio, co taki zdziwiony?? :)-sama nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Jesteś bardzo ładna.Będziesz moją przyjaciółką, ostatnio nikt do mnie nie ma zaufania, a ty przyjełaś mnie jak swego we własnym domu.
W tej chwili mnie kompletnie zatkało. Byłam w siódmym niebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz